Oczy i uszy operacji

mar 16, 2021 | 0 komentarzy

„Snajper musi potrafić walczyć jak lew i atakować jak wąż. Ale przede wszystkim musi posiąść umiejętność czekania i widzenia. Jak orzeł”

– Brendon Webb

Odkąd tylko pojawiła się broń palna, ludzie próbowali zyskiwać przewagę i niwelować starty, poprzez strzały z daleka. O ile termin „snajper” w dzisiejszym znaczeniu pojawił się dopiero w XIX wieku, o tyle pewną formę snajperstwa znajdziemy już w czasach bitwy pod Saratogą w 1777 roku, kiedy to amerykański strzelec Timothy Murphy wypalił do brytyjskiego generała Simsona Frasera i zabił go z odległości około trzystu pięćdziesięciu metrów. W wielu wojnach toczonych w następnych wiekach strzelcy wyborowi, używający swoich umiejętności do pozbawienia przeciwnika jego najważniejszych atutów, nabierali coraz większego znaczenia. Jednak nie chodzi o zabijanie dla samego zabijania. Jakby zapytać się wielu snajperów, to tutaj nie chodzi tylko i wyłączeni o odbieranie życia, ile chronienie życia swoich towarzyszy na placu boju.

Kiedy usłyszysz słowo „snajper”, pewnie pomyślisz o niewyraźnej postaci, tak doskonale zakamuflowanej, że praktycznie niewykrywalnej, czającej się w ukryciu godzinami albo i dniami, czekającej na dogodną chwilę, by zadać decydujący cios. Osoby bardziej wtajemniczone postrzegają sniperów jako „myślących strzelców”, bo kiedy poluje się na wroga, to najważniejsza jest umiejętność postawienia się w jego sytuacji. Trzeba studiować język ciała w poszukiwaniu najdrobniejszych wskazówek świadczących o czyichś niepożądanych zamiarach. Sztuka snajperska to coś znacznie więcej niż celne oko i strzelectwo. Liczy się również umiejętność zachowania koncentracji, cierpliwość, spryt, zmysł obserwacji i psychologia. Sniper często działa za linią wroga, nie oddając ani jednego strzału, ale jeśli zajdzie potrzeba, to musi być do tego aktu w stu procentach przygotowany. I warto zaznaczyć, że sama umiejętność celnego strzelania nie wystarczy. Wpółczesny snajper musi w sposób mistrzowski opanować szeroko pojmowane umiejętności: szturmowca, strzelca wyborowego i zwiadowcy.
Żeby wyszkolić snipera z krwi i kości nie wystarczy trenować tylko ciała i właściwych umiejętności, ale także umysł. Można tutaj porównać snajperstwo do szachów. W szachach liczy się wyprzedzanie ruchów przeciwnika, analiza sytuacji i przewidywanie w oparciu o bieżące dane. Tak samo w strzelaniu. W szachach zawsze trzeba myśleć dwa, trzy, cztery posunięcia naprzód. Sniper również musi posiadać umiejętność dalekosiężnego myślenia strategicznego. W szachach 90 % sukcesu to sposób, w jaki kalkulujesz posunięcia, a w 10 % sam ruch. Tak samo jest ze strzelectwem wyborowym: 10 procent to wykonanie, chirurgiczna precyzja. A 90 procent to obserwacja, obliczenia, planowanie. W szachach bardzo rzadko udaje się bez żadnego oporu zrealizować plan, podobnie w wojsku, gdzie popularne jest powiedzenie: „Żaden plan bojowy nie wytrzymuje konfrontacji w kontakcie z nieprzyjacielem”. Szkolenia wojskowe przygotowują na różne scenariusze, ale nie na wszystkie. Umiejętność oceny i reakcji jest tutaj kluczowa.
Uwzględniając surowość wojskowej rzeczywistości w szkołach snajperów dokonuje się ciągłych poprawek, by jak najlepiej przygotować adeptów pod względem umysłowym, fizycznym i duchowym. W kontekście rozwoju kierowania umysłem, jedna z najbardziej elitarnych szkół strzeleckich Brendona Webba skupia się na trzech mentalnych obszarach:

  1. Pierwszy aspekt „Mental Managament” dotyczy pozytywnego podejścia do nauki, w myśl zasady: „Koncentruj się na rozwiązaniu problemu, nigdy na samym problemie”. Zamiast koncentrować się na tym, co wykonuje się źle, kładzie się akcent co zrobić, żeby następnym razem było lepiej.
  2. Drugim obszarem jest nauczanie kursantów, jak doskonalić swoje umiejętności za pomocą techniki mentalnego obrazowania. Jednym z elementów treningowych sniperów jest używanie treningu wyobrażeniowego, który prawidłowo wykonany, daje wrażenie, jakby wszystko, co się dzieje na podczas wymiany ognia, było swego rodzaju déjà vu. Powstały obraz, uwzględniający plany awaryjne, wgrywa się w umysł, sprawiając, że wewnętrzny system wie, co zrobić.
  3. Trzecim obszar kierowania umysłem dotyczy pozytywnego self- coachingu, czyli pozytywnego głosu w głowie, który jest tak samo realny jak krew czy pocisk. Trenowanie wewnętrznego stylu wyjaśniania jest niezwykle ważne, bo każdy z nas jest dla siebie samego najlepszym albo najgorszym instruktorem i trenerem. Zwykle najgorszym.

Archiloch, starożytny grecki żołnierz i poeta stwierdził: „Nie dorastamy do poziomu naszych oczekiwań. Zniżamy się do poziomu naszego wyszkolenia”. Jeżeli chcesz się szkolić mentalnie niczym snajperzy z najwyższej światowej półki, to serdecznie zapraszam na sesję zero.

ode mnie w prezencie!

zobacz RÓWNIEŻ

Paliwo sportowego sukcesu

„Miałem przyjąć pierwszą piłkę, którą do mnie podali, a futbolówka uciekła mi pod stopą, ale pomyślałem: „Spokojnie, uda ci się” - Cristiano Ronaldo o pierwszym treningu w Sportingu Lizbona Czym jest pewność siebie? Wergiliusz stwierdził „zwyciężać mogą tylko ci,...

czytaj dalej

Relacja z Matką Naturą

„Nieistotne jest, który listek, kwiat czy gałąź drzewa bardziej ci się podoba; kiedy pojmiesz ich pierwotną naturę, zrozumiesz także proces ich rozkwitu.” - Bruce Lee Angielski poeta Francis Thompson napisał kiedyś, że nie mógłby zebrać kwiatu, nie raniąc gwiazdy....

czytaj dalej

Zauważ, żeby być zauważonym

„Piłkarze nie są gwiazdami, gwiazdą jest drużyna” - José Mourinho Zulusi, największa grupa etniczna w RPA, witają się inwokacją wypowiadaną w dwóch częściach. Jedna to Sikhoma, co oznacza: „Jestem tu, aby być widzianym”, a druga Sawubona, które dosłownie znaczy „widzę...

czytaj dalej

Jedna myśl na raz

„Ile razy zdarzyło się, że gość, który zawsze zdobywa gole w sytuacjach sam na sam, jest całkowicie bezradny podczas rzutów karnych? W sytuacji sam na sam bramka to jedyne, co się widzi. W czasie rzutów karnych myśli się o bramkarzu. Dzieje się tak, gdy znajdujemy się...

czytaj dalej

moja KSIĄŻKA

Jeśli podobał Ci się mój artykuł - być może zainteresuje Cię również moja książka.